…czyli wspomnienie o tym, jak kilku nastolatków promowało Gorzów porywając się na ogólnopolski projekt literackiego uniwersum. Retrospektywa na dziesięciolecie projektu pod kątem sprawy gorzowskiej.

Z niekrytą satysfakcją przyjąłem informację o tym, że motywem przewodnim siódmego LandsbergOnu będzie postapokalipsa. Mówię to jako redaktor Trzynastego Schronu, który zajmuje się szeroko pojętą postapokalipsą w kulturze – książkach, filmach, grach. W 2012 roku miał premierę „Projekt 13” – podyktowany chęcią stworzenia pierwszego polskiego fanowskiego literackiego uniwersum postapokaliptycznego zbiór opowiadań, do których dołączyłem także trzy godziny muzyki (w dużej mierze mojej) oraz kilkadziesiąt grafik, zdjęć i rysunków. Większość była plonem ogólnopolskiego konkursu „Polskie Postapo”, część została dodana przez pomysłodawców – Michała „Verona” Tusza z Łodzi oraz mnie. Całość oplatały opowiadania właśnie Michała „Trzynastka” oraz najbardziej treściwa z nadesłanych prac, licząca kilkaset (!) stron trylogia Bartosza „Rorsarcha” Borońskiego złożona z części „Cywilizacja”, „Zima” i „Nowa Era”. Wszystkie były zmieniane tak, by pasowały do krótszych opowiadań i dzięki temu całość była bardzo spójna. Przykładowo historię z czyjegoś opowiadania przedstawiała jakaś postać albo okazywało się nagraniem, gawędą czy wspomnieniem.

I jeszcze coś – 2012 to dwa lata zanim Paweł Majka włączył Polskę do Uniwersum Metro 2033 Dmitrija Głuchowskiego, pisząc „Dzielnicę Obiecaną”!

13 (okładka). Autor Krzysztof Ostrzeniewski 2012 na potrzeby Projektu 13

Z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę, że napisane przeze mnie wówczas opowiadanie „13” nie było najwyższych lotów. Jego odświeżony fragment, a właściwie początek rozgrywający się właśnie w Gorzowie, można przeczytać w LandsbergOnie 1/2018. Nie było to jedyne wspomnienie Gorzowa w całym projekcie i pozwolę sobie na spojrzenie na to po latach i przeanalizowanie obrazu naszego miasta popełnione tak przeze mnie, jak i przez kilka innych osób. Obraz Gorzowa, jaki się z niego wyłania, to miasto podnoszące się po bardzo ciężkich czasach, ale zyskujące na ważności i z nadzieją spoglądające w przyszłość, często wspominane przez osoby zmuszone z takich czy innych przyczyn wyruszyć daleko poza swoje rodzinne miasto. Brzmi znajomo.

Kamil „Wrathu” Kwiatkowski – 13

Ze względu na to, że opowiadanie było pisane w roku 2011 (miałem wówczas 17 lat), pewne elementy miasta się zmieniły w sposób, jakiego nie przewidzieliśmy. Zanim jednak Gorzów stał się Perłą Pustkowi, trzeba było go uratować. Te wydarzenia są przedstawione na początku mojego opowiadania „13”.

13 lutego 2075. Gorzów Wielkopolski, województwo lubuskie. (…) Rozejrzał się dookoła. Nic się nie zmieniło, to były te same ruiny, co zawsze. Lepsze miejsce nie mogło mu się trafić. (…)

Zacznę może od pierwszego miejsca akcji, czyli ruin, w których budzi się Niemy, główny bohater. Były one inspirowane nieistniejącymi już ruinami szpitalu dziecięcego na ulicy Walczaka. W rzeczywistości oddany do użytku w 1921 roku, pełnił różne funkcje przez blisko 80 lat aż do decyzji dyrektora szpitala odnośnie przeniesienia oddziału dziecięcego na Warszawską.[1] Dziś zamiast ruin przy parku na Walczaka znajdują się tam budynki mieszkalne i różne zakłady, np. kosmetyczne, fryzjerskie. Jednak na amatorskich zdjęciach z 2009 roku można zobaczyć, jak te miejsca wyglądały wcześniej.

To jest właśnie miejsce rozpoczęcia opowiadania. Następnie bohater i jego towarzyszka trafiają do katedry. Wówczas pożar katedry z 2017 roku, remont okolicy czy tymczasowe wyłączenie z ruchu tramwajów nie były brane w ogóle pod uwagę, więc tak naprawdę wyobrażony stan opuszczonego centrum był lepszy niż kilka lat później w rzeczywistości.

Katedra i centrum miasta podczas remontu w 2020 roku. Źródło: Google Earth

Nad centrum miasta górowała katedra. Ulice zapełnione mniej lub bardziej niedziałającymi samochodami i autobusami. Niesprawne światła i billboardy.

(Zdj. Mateusz Kruhlik, edycja: Krzysztof Ostrzeniewski 2012) Gorzowskie Murawy stały się Gorzowskimi Pustkowiami na sesji zdjęciowej z Projektu 13

We fragmencie zamieszczonym w LandsbergOnie pojawiają się też dwa inne miejsca. Po pierwsze, Gorzowskie Pustkowia to park krajobrazowy „Gorzowskie Murawy” przy Osiedlu Słonecznym, gdzie osiedli bandyci (a gdzie w rzeczywistości kręcono teledysk do utworu „0”, również wchodzącego w skład projektu). To stepowy rezerwat przyrody.[2] Dzisiaj to znacznie bardziej nadające się do spacerów miejsce. Na tych terenach występuje otoczona ochroną roślinność i zwierzęta. Urodę tego miejsca można sprawdzić w nakręconym przez stowarzyszenie Novum odcinku Młodego Obywatela, „Gorzowskie Murawy – Ekspedycja”.

Po drugie, Plac Grunwaldzki, pod którym istniał schron przeciwatomowy inspirowany powstałym w 1941 roku schronem przeciwlotniczym będącym częścią około 30 faktycznie wybudowanych obiektów ochrony cywilnej. Niestety, ukrycie zostało zlikwidowane przy okazji przebudowy Placu Grunwaldzkiego.[3] Ale to już było w pierwszym numerze, więc mając za sobą prawdziwe inspiracje odnośnie pokazanych w wydrukowanym fragmencie miejsc, przedstawię opis rozwoju Gorzowa po tym jak Niemy zastrzelił szefa bandytów, a ludzie wyszli ze schronu na powierzchnię.

Bandyci przeszukali całe miasto w poszukiwaniu Szefa. Dotarli na Plac Grunwaldzki, znaleźli samochód, którym jechał. W końcu dojrzeli też ciało. Uznali, że zginął w walce z mutantami, których kilka trucheł było nieopodal. Zdziwił ich brak niewolników, może zostali zjedzeni, albo coś. Wybrali nowego herszta ich gangu. Uznając, że nic ciekawego nie może ich tu już spotkać, a zagrożenie ze strony mutantów jest zbyt wielkie, wyruszyli na południowy wschód, w stronę Poznania. Mutanci zaś splądrowali miasto i nie znalazłszy tego, czego szukają, ruszyli na północ. Teraz miasto było opuszczone. Zarząd schronu zarządził zwiad, bo czujniki ruchu dawno nikogo nie wykryły. Szczęśliwie okazało się, że miasto jest bezpieczne, na zmutowane formy życia natknięto się w pobliskich lasach, ale nie byli tak groźni jak ci humanoidalni mutanci. Poziom promieniowania uznano za niezagrażający ludzkiemu życiu. W niedługim czasie Gorzów stał się znaczącym miejscem na mapie Polskich Pustkowi. Nawiązano porozumienie z Santockiem, Chwalęcicami i innymi pobliskimi miejscowościami. Handel kwitnął. Używano przedwojennych złotówek, a gdy przybyli podróżnicy z południa, wprowadzono do obiegu także żetony. Prędko znaleźli się sponsorzy, dzięki którym zaczęło funkcjonować przedwojenne kasyno stylizowane na czasy prohibicji w USA. W niewiarygodnie szybkim czasie miasto znów tętniło życiem. Strategiczne położenie sprawiało, że najmniejsze zagrożenie można było dostrzec z daleka i wysyłając oddział zbrojnych łatwo można było sobie z tym poradzić. Karawany z innych miast zapewniły zaopatrzenie.

Postać arabskiego możnowładcy, Abdullaha Laballacha[4], który ufundował sieć schronów w Lubuskiem może się wydawać przerysowanym, może wręcz komediowym motywem, ale inaczej patrzy na to człowiek dorosły, a inaczej młody chłopak piszący swoje pierwsze opowiadanie – wymyśliliśmy go z kumplami w gimnazjum. Santocko stało się autonomicznym państewkiem zamieszkałym głównie przez niemieckich Arabów. Ratusz tam wybudowany miał łączyć wschodnią i zachodnią architekturę i sztukę.

„Niebezpieczeństwo w województwie lubuskim wzrasta. Prezydent Republiki Autonomicznej Santocka, Abdullah Laballah, buduje schrony w promieniu dwustu kilometrów” (…) „Nie ma mowy o realizacji planów o ponownym starcie linii 128. Teraz w tamtym rejonie kręci się zbyt wielu bandytów. Dopóki nie zostanie wydane rozporządzenie o zgodzie na pacyfikację, nie wznowimy połączenia z Gorzowem.”

Chwalęcice, dla kontrastu, były spokojną wsią borykającą się z problemem niebezpiecznych kultystów. Wspomniane graffiti odnosi się do wrzut pojawiających się w Gorzowie.

Tamte okolice wyglądały jak typowa polska wieś, może bardziej na bogato. Niedługo po wjeździe do miejscowości dało się zauważyć romański kościół, a tuż obok niego przystanek autobusowy. To cudowne, jak wiele się zachowało w okolicach Gorzowa, jak i samym Gorzowie. Na placu niedaleko kościoła wznosił się kawałek muru, a wokół niego stali jacyś ludzie. (…) Wyglądał jak eksponat w galerii sztuki. Graffiti na nim było interesujące. Przykładowo, czerwone kółko, w które zostały wpisane gwiazda Dawida, chrześcijański krzyż i muzułmański półksiężyc, a pod tym zielonym markerem dopisane „JEDNOŚĆ”. Dało się też dostrzec wysprayowane od szablonów twarze ludzi, których cenili sobie autorzy graffiti.

Spora część 13 rozgrywa się już poza Gorzowem, ale w kilku miejscach wspomniane zostały jeszcze takie miejsca jak szpital na Dekerta czy jakiś bliżej nienazwany gorzowski bar w którym rozgrywa się ostatni akapit mającego 140 stron „opowiadania”.

Zdj. Mateusz Kruhlik, edycja Krzysztof Ostrzeniewski 2012 na potrzeby Projektu 13

Mateusz Działo – Echa przeszłości

Echa przeszłości opowiadają historię Echa Anody (nie są to jego prawdziwe personalia, a jedynie pseudonim wymyślony pod wpływem chwili, jego prawdziwe imię i nazwisko nie zostają ujawnione), który spotyka na swojej drodze tajemniczego mentora Ryszarda, skłonnego do ujawnienia mu tajnych informacji dotyczących frakcji Upadłych – elitarnej grupy kierowanej przez Zero i Abdullaha Laballaha, będącymi czymś w rodzaju Illuminatów. Postanowili przejąć kontrolę nad Internetem i założyli specjalne forum, na którym zostały podane lokalizacje przetrwałych bunkrów i schronów, można tam prześledzić to, co działo się przed wojną, samą wojnę jak i to, co się działo po niej. Mieli oczywiście swoje ukryte intencje, tak jak i bohater Ech przeszłości, Echo, chcący wejść w ich szeregi.

Wybiegł na zewnątrz. Podkarpacie, tutejsze góry i ich okolice. Teraz znajdował się tam, gdzie kiedyś było Krosno. Biegł w stronę biblioteki. Gdy dotarł, wypożyczył wszystko, co miało związek z Lubuskiem, a także z działaniami pronuklearnymi na tych terenach, choć było tego strasznie mało. Potrzebował informacji o Upadłych, a przy okazji chciał obejrzeć zdjęcia swego ukochanego Gorzowa.

Wyrusza w podróż wraz z przypadkowo poznanym mentorem Ryszardem, by dowiedzieć się czegoś o Upadłych. Ryszard jednak nie wie, że Echo ma bardzo niebezpieczne plany. Potrafi się jednak opanować na tyle, że sukcesywnie zdobywa kolejne informacje. Pochodzi z Gorzowa, podobnie jak i autor, który napisał całe opowiadanie na telefonie podczas pracy nad morzem.

— Wybornie. Czas opowiedzieć ci trochę twojej historii… Znów proszę cię o milczenie (…) jak się domyślasz, a może i pamiętasz, pochodzisz z Gorzowa Wielkopolskiego, który po 2034, czyli ekspansji Laballahów stał się jednym z największych polskich miast. Zapytałbyś zapewne, kim są Laballahowie. Otóż jest to ród arabski, który przybył z Niemiec na teren Lubuskiego, po masakrach w latach 20.
— Ech, pamiętam jak matka opowiadała mi o Gorzowie tamtych czasów. Wszystko przeżywało lata świetności. Nowe tramwaje, lotnisko w Wojcieszycach, nowoczesne szkoły…
— Cisza! Miałeś nie przerywać! — rozwścieczył się brodaty. Uspokoił się i kontynuował. — z początku wszyscy byli przeciwni, dopóki Arabowie nie zaczęli finansować miasta. Tak jak wtrąciłeś, to były czasy świetności Gorzowa.

Echo otrzymuje też do przeczytania fragment kroniki wprowadzającej historyczny zwrot:

„W 1941, podczas II Wojny Światowej, potomkowie króla Leszczyńskiego poszukiwali informacji o tworzonej przez wszystkie strony konfliktu broni nuklearnej. Najbliżej było do Nazistów, którzy jednak wykryli szpiegów. Potomkowie króla wiedzieli, że nie ujdą z tego cali. Musieli uciekać. Schronienie znaleźli podobno w niemieckim Landsberg an der Warthe (Późniejszy Gorzów Wielkopolski, dopisano, 1960), gdzie wiodą spokojne życie, a ich sąsiedzi o niczym nie wiedzą”

Opowiadanie kończy się wyruszeniem przez Echo w rodzime rejony. Ta podróż niestety nie została już dokładniej opisana.

Szkolenie trwało jeszcze kilka lat. Nauczono go sporo, jego zdaniem – niewiele. Wciąż uważał, że to nie może być koniec. Postanowił ruszyć na zachód, w stronę Gorzowa, by tam dowiedzieć się więcej. Na swojej drodze miał kilka starć z Rosjanami, mówi się, że stracił rękę podczas jednej jatki i zastąpił ją sobie automatyczną protezą. Nie wiem, czy osiągnął swój cel. Niektórzy mówią, że zginął. Ja im nie wierzę.

Autor Krzysztof Ostrzeniewski

Bartosz „Rorsarch” Boroński & Michał „Veron” Tusz – Kronika

Na pewnym etapie fabuły Rorsarcha, jego główny bohater (noszący taki sam pseudonim jak autor) dostaje się do zapisków dokładnie opisujących wydarzenia z lat 2015-2074. Dane z lat 2045-2069 zostały  usunięte z bazy z nieznanego powodu… Ale nie to jest teraz istotne. Skoncentrujmy się na wzmiankach o Gorzowie i sąsiadujących ziemiach. Bo o ile „Kronika” dotyczy bardziej globalnych wydarzeń, jak międzynarodowe i ogólnopolskie konflikty i zarys fikcyjnych frakcji przejmujących władzę w przyszłości, tak w paru miejscach jest wspomniane Santocko i Gorzów. Jak łatwo się domyślić, nie były to pomysły stricte osób wpisanych jako autorów, a raczej moje wtrącenia wynikające z prób połączenia fabularnych wydarzeń ze zdarzeniami opisanymi w „13” oraz „Echach przeszłości”. Można zatem wyczytać:

Sierpień [2034]: Powstaje samozwańcza Autonomia Santocka zamieszkana przez Arabów przesiedlonych z zachodu.

(…)

Luty [2036]: zostaje wydana najbardziej poczytna książka od czasów Biblii, Księga Życia, napisana przez Abdullaha Laballaha, prezydenta Autonomii Santockiej. Informacja ważna ze względu na to, że na książka wpłynęła mocno na świadomość narodu w sprawie jedności i ekumenizmu religijnego. Zwolennicy walczą o prawa mniejszości narodowych, w tym Uspolaków[5]. Jego reputacja wśród owych mniejszości wzrasta, a Kibole bojkotują książkę. Abdullah jest na ich celowniku.

(…)

Wrzesień [2073]: Wdrożenie rozszerzonego planu zwiadowczego. W Gorzowie Wielkopolskim bandyci przejmują władzę. Miejscowa ludność ukryta, wybita lub wypędzona. Prawdopodobnie zamieszana jest w to jedna z mafii poznańskich, która zapewniła im uzbrojenie.

Ten ostatni wpis zapewnia oczywiście tło fabularne dla „13”.

W bardziej globalnym ujęciu wydarzenia z „Kroniki” możemy już porównywać z prawdziwymi wydarzeniami i niekiedy dostrzec zadziwiające podobieństwa lub zatrważające różnice. W uniwersum w grudniu 2019 pandemia (tu fikcyjnej mutacji grypy) dociera do Polski. W prawdziwym świecie pierwszy przypadek koronawirusa Covid 19 został wykryty w marcu 2020 w Lubuskiem, w Zielonej Górze. W uniwersum 13 Europa zrywa kontakty z Rosją dopiero w 2027, a agresja Rosji na Ukrainę wydarza się dopiero w 2032. Przypomnę, że było to pisane w latach 2011-2012.

Bartosz „Rorsarch” Boroński – Nowa Era

W swoim opowiadaniu Bartosz Boroński prezentuje jedną z istotnych krajowych frakcji poprzez prezentację treści ich ulotki propagandowej. Federacja Polska jest tworem państwowym, ochraniającym ludność na terenie Polskich Pustkowi. Składa się z sześciu kantonów i obejmuje swoim zasięgiem środkową Polskę. Gwarantuje równość, tolerancję i wolność wyznania na swoim terytorium. Każdy zamieszkujący na jej terenie jest automatycznie jej obywatelem. To, co istotne w kontekście gorzowskim, to kierunek ekspansji kantonu poznańskiego. Może to nasunąć skojarzenia z Wielkopolską, która tak naprawdę nigdy nie sięga Gorzowa, który choć w nazwie ma Wielkopolski, nawet w przyszłości pozostaje lubuski.

Kanton Poznań to największy fragment Federacji. Poznań, szarpany niegdyś przez wojnę gangów, dziś jest wspaniałym miejscem do zamieszkania, a wszystko dzięki doskonałej polityce grupy rządzącej i doskonale rozwijającej się gospodarce. Dzięki odpowiedniemu wyposażeniu i profesjonalnym siłom zbrojnym Poznań jest dziś jednym z bezpieczniejszych miast Federacji. Kalisz, drugie dawne duże miasto, jest powoli zasiedlany i być może w przyszłości ten kanton zostanie podzielony. Poza Poznaniem i Kaliszem w skład tego kantonu wchodzi Nowe Miasto, Borkowo i Żużlewnia. Planuje się ekspansję na zachód, aż po Gorzów Wielkopolski. Podział głosów w sejmiku: 4-Poznań 3-Nowe Miasto 2-Kalisz 2-Borkowo 1-Żużlewnia.

Kamil Kwiatkowski – Bez celu

W 2017 roku została opublikowana trzecia część opowiadań należących do Projektu 13, zawierająca m.in. „Hipotezę Medei” redaktora naczelnego LandsbergOnu, Mariusza Sobkowiaka (funkcjonującą w uniwersum niestety tylko jako książka, bez nawiązań do Gorzowa). Konkursowe opowiadania zostały oplecione nowym tekstem pod tytułem „Bez celu”. Jest on bezpośrednią kontynuacją najistotniejszych opowiadań z poprzednich części projektu: „13”, „Trzynastki” Michała Tusza i „Nowej Ery” Rorsarcha. Pojawiają się też bohaterowie z kilku innych opowiadań. Prace nad „Bez celu” zostały rozpoczęte jeszcze w 2012 roku przeze mnie wspólnie z Rorsarchem (wówczas pod roboczą nazwą „Podróże: Adam”), ale dokończyłem je sam w 2017, wykorzystując również niepublikowane wcześniej notatki niedoszłego współautora. Więc choć fabuła była bardziej ogólnopolska, część bohaterów pochodziła z Gorzowa, którego losy po wydarzeniach z 2075 roku zostały nieco dokładniej opisane.

Piotr to jeden z pierwszoplanowych bohaterów opowiadania „Bez celu”, choć pojawia się już na koniec „13”. Wykreowany przeze mnie, zostaje później scalony z trzecioplanową postacią z „Trzynastki”, Łysym, gdzie szpiegował Kiboli dla Reformatorów i spotkał członków drugiej ekspedycji ze Schronu Numer Dziewięć. Trzy lata później w gorzowskim barze spotyka Adama i namawia go do dołączenia do jego grupy. Zgadza się na wspólne poszukiwanie Rorsarcha (postaci, nie autora). W „Nowej Erze” dowiadują się, że muszą w tym celu ruszyć na wschód, na Świecące Pustkowia, która to podróż już nie tylko z Adamem, ale i nowymi bohaterami, Anką i Hubertem, zostaje opisana w „Bez celu”.

— Piotr, ty pochodzisz z Gorzowa, co nie?
— Zgadza się — przytaknął. — Perła Zachodnich Pustkowi. Największe miasto na zachód od Poznania i północ od Wrocławia — umieścił miasto na wyobrażonej mapie. (…) — Przynajmniej odkąd udało się pozbyć tamtejszych gangów i powstała kwitnąca społeczność. Większość obecnych mieszkańców pochodzi z tamtejszego schronu, ale jest też wielu przyjezdnych. Możemy się poszczycić zasługującym na uwagę targowiskiem i największą biblioteką, na jaką można natrafić w odbudowanych miastach. Promieniowanie nie jest zbyt wysokie, a i mrozy nie są tak ciężkie jak na północy. Co ciekawe, udało się uruchomić linie komunikacji miejskiej. Jakiś bogaty Arab ją ufundował. A rozerwać zawsze można się w lokalnym kasynie.

(…)
— To musi być piękne miasto — powiedziała Anna. — Z opisu wynika, że jest jakże inne od tego szarego i brudnego świata, który mijamy, idąc na północ.

W finalnym podsumowaniu pewni bohaterowie trafiają do Gorzowa, by tam spokojnie spędzić resztę życia – ale jacy i dlaczego, to odsyłam już do opowiadań. Całość Projektu 13 można przeczytać pod adresem:

https://trzynasty-schron.net/ie_tworczosc_trzynastka.htm

Kamil Kwiatkowski

Sam jak palec. Autor Krzysztof Ostrzeniewski 2012 na potrzeby Projektu 13

[1] Więcej na: Gorzowski Informator Kulturalny. Anna Baran, Marzena Maćkała – „Zespół Szpitala Dziecięcego, ul. Walczaka 16” http://giik.pl/o_instytucji/118

[2] Więcej na: Zbigniew Borek – „Murawy Gorzowskie. Świetne miejsce na spacer, bieganie czy rower” https://gorzowwielkopolski.naszemiasto.pl/murawy-gorzowskie-swietne-miejsce-na-spacer-bieganie-czy/ar/c7-7733787

[3] Więcej na: Mariusz Pieprzka, Marcin Kamiński – „Gorzów: Podziemne miasto” https://gorzowianin.com/wiadomosc/1515-gorzow-podziemne-miasto.html

[4] Więcej na: Polskie Pustkowia Wiki https://polskiepustkowia.fandom.com/

[5] Uspolak to w uniwersum Projektu 13 określenie osoby posiadającej podwójne obywatelstwo, polskie i amerykańskie. Termin ukuto w 2035 roku, kiedy miejsce miał drugi napływ ludności amerykańskiej do Polski. Więcej na: Polskie Pustkowia Wiki https://polskiepustkowia.fandom.com/wiki/Uspolak


Kategorie: Artykuł