Jakub Ptaszyński – dwudziestoczteroletni już-prawie-absolwent Akustyki na UAMie w Poznaniu. Jego zapał, choć słomiany, nigdy się nie kończy – jedynie co parę dni zmienia cel. Czasem to gra na wiośle lub basówce, czasem rysunek, innym razem grafika 3D czy programowanie, jeszcze innym literatura. Większość czasu spędza na zażartych kłótniach w internecie, gdzie swój wizerunek systematycznie ociepla udostępniając zdjęcia uroczych psów. Lubi psy.

 

Piotr Jakubowski: Grupa, którą prowadzisz pod nazwą: ,,Jak będzie w conworldzie? – sekcja światotwórcza” –  zbiera coraz większą liczbę użytkowników Facebooka. Czym ona się zajmuje?

Jakub Ptaszyński: Conworldawka (takiego skrótowego określenia zwykle używamy) jest grupą dyskusyjną, poświęconą tematyce tworzenia fikcyjnych światów. Służy dzieleniu się przeróżną twórczością, pomysłami, zagwozdkami, zarówno w kwestiach artystycznych jak i naukowych. Wymyślamy realia do powieści, gier, przeróżnych historii, właściwie czego popadnie, również same dla siebie w toku zwykłej kreatywnej zabawy. Conworldawka jest zarazem jedną z wielu grup powiązanych z tzw. „Jebawką” (,,Jak będzie w akapie?”),  stanowiących spore środowisko w polskiej sieci.

Jak można dostać się do grupy?

Mając konto na FB należy wejść na https://www.facebook.com/groups/conworldawka/ i kliknąć Dołącz, następnie odpowiedzieć na krótkie pytania o motywację dołączenia. Przyjmujemy wszystkich, którzy odpowiedzą sensownie, nie ma tu błędnych odpowiedzi.

Skąd wziął się u Ciebie pomysł na założenie tego typu grupy?

Ciężko powiedzieć, długo za mną chodził. Kiedyś z grupką znajomych snuliśmy światotwórcze rozważania na skromnym, hermetycznym forum anduina.pl, (Anduina była forum poświęconym fantastyce, wiele wątków stanowiło tam dzielenie się pomysłami do powieści, gier itd.), które z biegiem lat przymarło. Wiosną 2016 roku wraz z adminem Anduiny stworzyliśmy odrębne forum o nazwie swiatotworzenie.pl, bo brakowało czegoś takiego w polskim Internecie. W tym czasie zainteresowałem się subredditem  (subreddit – tematyczny pod-serwis Reddita będącego zbiorem for poświęconych różnorodnej tematyce) /r/worldbuilding i innymi jemu podobnymi miejscami w Internecie. Rozważałem stworzenie właśnie poświęconej tej dziedzinie sekcji Jebawki, aż wreszcie w lutym 2017 pojawił się bodziec, by wcielić ten pomysł w życie. Był nim post na bardzo popularnej Mapawce (,,Jak będzie na mapie?”) z prezentacją owych fikcyjnych krain. Szybko okazało się, jaką popularność ma zagadnienie.

O tej popularności świadczą różne artykuły o tworzeniu światów (choćby niedawny cykl w Nowej Fantastyce – Kużnia Światów), a także zaproszenia dla członków grupy na różne konwenty. Czy masz jakieś plany dotyczące dalszego rozwoju grupy?

Faktycznie, o tekstach w ramach Kuźni Światów Krzysztofa Piskorskiego  należy wspomnieć, bo to była świetna robota, podobnie jak i jego przedstawiona na wielu konwentach prezentacja „Światotworzenie. Praktyczny Poradnik”. Warto też wspomnieć o książce „Światotworzenie”, którą lata temu stworzył Andrzej „Enc” Stój, czym spopularyzował termin.

Przechodząc do pytania – obecnie znaczącym przedsięwzięciem dla nas jest wypełnienie roli, jaką otrzymaliśmy w ramach Tetconu, konwentu w Tczewie odbywającego się w tym roku w dniach 17-19 sierpnia. Conworldawce udostępniono salę prelekcyjną na całą sobotę i niedzielę, co jest naprawdę świetną okazją, by się wykazać. Zatem pracujemy nad naszym programem. Co później, to się zobaczy.

Tworzenie nowych światów jest często podstawowym elementem wielu dzieł o tematyce fantastycznej. Jakie według Ciebie są najciekawsze conworldy?

Urzekły mnie światy mangi Fullmetal Alchemist oraz animacji Avatar (Legenda Aanga i Legenda Korry). W świetny sposób używają swoich odpowiedników magii (czyli alchemii i bendingu –  w Avatarze to władza nad siłami żywiołów poprzez energię chi i ruchy ze sztuk walki) do kreowania całokształtu dynamicznego, bogatego świata. Błyskotliwym worldbuildingiem wykazuje się też Rich Burlew w webkomiksie „Order of the Stick”, choć bazuje na klasycznych DnDekowych rozwiązaniach (czerpiący z zasad świata gier Dungeons & Dragons). No i niezmiennie pozostaję fanem „Ardy” Tolkiena.

Jednak zarówno Ty jak i członkowie Twojej grupy również tworzycie własne światy. Jaki był pierwszy conworld, od którego zacząłeś tworzenie?

Tak naprawdę cały czas go tworzę – to Eiran, czyli dość klasyczny fantaziak. Nie jestem w stanie określić, kiedy go zacząłem, bo początkowo był po prostu zlepkiem rzeczy, które znałem jako dzieciak. Myślę, że można bez pudła uznać, że jego korzenie sięgają fascynacji Gumisiami, Tabalugą i zestawami LEGO z rycerzami. Do tego „Heroes of Might and Magic”, począwszy od drugiej części, w którą grał mój brat. No i „Władca Pierścieni”  J. R. R. Tolkiena, a później przebojowy „Eragon” Christophera Paoliniego.

Eiran ze swoją nazwą i pierwszymi spisanymi założeniami wyklarował się mniej więcej w 2007 lub 2008 roku, w środowisku gimnazjalistów zafascynowanych MMORPGami (szczególnie Tibią) i chcących chałupniczymi metodami tworzyć własne takie gry. I tak oto Eiran idzie sobie ze mną przez życie.

I na razie nie zapowiada się, abyś szybko go skończył?

Wygląda na to, że to jedna z tych rzeczy, których się nie kończy. Wprawdzie myślę, że żaden conworld tak właściwie nie ma końca. Począwszy od Tolkiena, który przecież nigdy nie domknął Ardy, wciąż mając wiele pomysłów na dalszą jej kreację, a skończywszy na światach przedstawianych obecnie w wielkich seriach gier, komiksów czy powieści . Oczywiście od dawna marzę o ukazaniu Eiranu w jakiejś rozrywkowej formie, co mogłoby być pewnym ukoronowaniem wieloletniej pracy, ale przy takim tempie rozwoju tego projektu, z pewnością minie jeszcze parę wiosen (śmiech).

Postęp Twoich, jak również prac innych członków społeczności conworldawki można znaleźć w grupie. Wyjaśnij nam w skrócie, czym jest Eiran?

Nadal klasycznym fantaziakiem, tylko że z mocno naukowym, analitycznym podejściem do kilku kwestii. Tak jak „Gwiezdne Wojny” są właściwie baśnią fantasy osadzoną w estetyce sci-fi, tak chciałbym Eiran uczynić czymś odwrotnym – żeby na pierwszy plan wybijała się niby-naukowa spekulacja, pozostając jednak w klimacie smoków, magii, elfów i mieczy, a także dowolnych konfiguracji tych czterech.

Czy prócz tego głównego projektu zajmujesz się też pomniejszymi conworldami?

Odrobinę. Niedawno filmy znanego masońskiego agenta SkyFana zainspirowały mnie do osadzenia nowego świata na nieskończonej płaszczyźnie. Miałem też parę innych pomysłów, ale z tego wszystkiego tak naprawdę tylko Eiran potrafi przez lata żyć własnym życiem.

Co zawdzięczasz conworldningowi?

To dla mnie przede wszystkim darmowa i niezobowiązująca rozrywka. Tworzenie daje mi satysfakcję. Oceniając z perspektywy czasu najwięcej przyniosło mi stworzenie Conworldawki. Zaspokaja moją potrzebę publicznego dzielenia się osiągnięciami. Zawiązałem wiele świetnych przyjaźni, zaczęły pojawiać się nowe wyzwania i okazje do pokazania światu czegoś ciekawego, już nawet wywiadów udzielam, jak się okazuje (śmiech).

Na zakończenie: jak zachęcisz ludzi do conworldingu i do fantastyki?

Warto się tym zainteresować, bo naukowe spekulacje poważnych artystów, jakimi jesteśmy, zwykle są prześmieszne. To dobra zabawa dla każdego, bo każdy bzdurny pomysł da się przekształcić w alternatywną rzeczywistość, a z niej zrobić dzieło sztuki. Czasami można się samemu nieźle zaskoczyć, co z tych prostych rozkmin wychodzi.

 

 

Kategorie: Wywiad